Lotnictwo
Infrastruktura kosmiczna – budowanie schodów do nieba
Securities.io utrzymuje rygorystyczne standardy redakcyjne i może otrzymywać wynagrodzenie z przeglądanych linków. Nie jesteśmy zarejestrowanym doradcą inwestycyjnym i nie jest to porada inwestycyjna. Zapoznaj się z naszymi ujawnienie informacji o stowarzyszeniu.

Nowa era kosmiczna
Wraz z wynalezieniem niezawodnych rakiet wielokrotnego użytku przez SpaceX Elona Muska rozpoczął się nowy wyścig kosmiczny. Dzieje się tak dlatego, że prawie 10-krotnie obniżono koszty dotarcia na orbitę, przy czym oczekuje się jeszcze większych cięć w przypadku ogromnego statku kosmicznego.

Źródło: Ark Zainwestuj
Doprowadziło to do obecnej sytuacji, w której w 2023 roku zdecydowana większość tego, co zostało wysłane na orbitę, zarówno w ujęciu masowym, jak i satelitarnym, została wystrzelona przez SpaceX.
Starship będzie docelowo w stanie wysyłać na niską orbitę okołoziemską (LEO) od 50 do 200 ton materiału podczas każdego startu, w zależności od szacunków. Będzie to ogromny krok naprzód, prawdopodobnie otwierający nowe kamienie milowe w historii ludzkości, w tym:
- Stałe bazy na Księżycu.
- Pierwsza wyprawa człowieka na Marsa.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak wyglądałby świat tam, gdzie to już miało miejsce, i jak mógłby stworzyć samowystarczalną gospodarkę opartą na przestrzeni kosmicznej, możesz przeczytać więcej w naszych artykułach „Przyszła gospodarka oparta na przestrzeni kosmicznej"I"Przyszła gospodarka marsjańska".
Starlink i podobne konstelacje satelitów to ogromna infrastruktura kosmiczna, która jest już w budowie. Umożliwiają dostęp do szybkiego Internetu na całym świecie i oczekuje się, że staną się głównym źródłem przepływów pieniężnych dla takich firm jak SpaceX, która ma już miliony płacących abonentów.

Źródło: Ark Zainwestuj
Jednak starty rakietowe w kosmos są ostatecznie ograniczone przez fizykę, na której opiera się ta technologia. Kluczowym elementem jest to, że rakiety muszą wyrzucić absurdalnie dużą ilość paliwa, aby wystartować. Na przykład Falcon Heavy firmy SpaceX to rakieta o masie 22.2 tony i masie 433 ton z paliwem. Oznacza to, że ostatecznie większość paliwa jest zużywana tylko na wyniesienie większej ilości paliwa.
Aby zejść poniżej progu 100 dolarów/kg kosztów startu, potrzebne będą zupełnie inne metody niż rakieta.
Jeśli koszty opuszczenia ziemskiej grawitacji wystarczająco spadną, w kosmosie można będzie zbudować wiele rzeczy.
Wielkie osiągnięcia wymagają infrastruktury
Poleganie wyłącznie na rakietach w celu dotarcia w przestrzeń kosmiczną jest podobne do sytuacji, gdybyśmy cały transport i handel na Ziemi realizowali wyłącznie za pomocą samolotów i helikopterów. Choć technicznie nie jest to niemożliwe, byłoby absurdalnie drogie, gdyby budowa infrastruktury, takiej jak porty, drogi i linie kolejowe, pozwoliła nam na zastosowanie znacznie tańszych alternatyw.
Jeśli chodzi o przestrzeń kosmiczną, może to być problem z jajkiem i kurą. Jak dotąd nie opłacało się budować infrastruktury na dużą skalę, ponieważ nasze potrzeby w zakresie wystrzeliwania obejmowały jedynie wysłanie na orbity kilkudziesięciu satelitów i tuzina astronautów.
Wraz z udostępnieniem lepszych systemów startowych prawdopodobnie w ciągu najbliższych dwóch dekad będziemy świadkami ogromnej ekspansji działalności człowieka w przestrzeni kosmicznej. Niektóre z nich będą wysoce dochodowe lub bardzo dobrze finansowane, w tym:
- Mega projekty naukowe, np budynek radioteleskop po niewidocznej stronie Księżyca.
- Bazy księżycowe z krajów zachodnich oraz Chin i Rosji.
- Turystyka kosmiczna, loty suborbitalne, orbitalne stacje kosmiczne lub na Księżycu.
Stworzy to wystarczająco ogromny rynek, na którym opłacalne będzie inwestowanie dziesiątek lub setek miliardów tylko po to, aby przejąć udział w rynku od firm rakietowych, takich jak SpaceX.
Kierowcy masowi
Jedna z takich infrastruktury, zwana sterownikiem masowym, może drastycznie obniżyć koszty uruchomienia. Najprawdopodobniej jest to już wykonalne przy użyciu obecnie dostępnej technologii. Kluczową ideą sterownika masowego jest to, że wahadłowiec mógłby zostać wysłany na orbitę poprzez przyspieszenie go na ziemi na tyle, że nie potrzebowałby paliwa na pokładzie.
Naukowcy i inżynierowie zastanawiali się, jak to zrobić, polegając na stworzeniu pociągu maglev podobnego do koncepcji Hyperloop, działającego w próżni. Dzięki temu ani tarcie z szyną, ani z cząsteczkami powietrza nie spowolni i nie nagrzeje rakiety nośnej.

Źródło: Acepedia
Chiny już rozważają opracowanie takiej technologii, więc może być bliżej, niż się spodziewamy.
Jeśli się powiedzie, może obniżyć o kolejne 10 razy cenę wyniesienia na orbitę, którą SpaceX już znacznie obniżyła, przy szacunkowych kosztach na 60 dolarów za kg.
Na marginesie, tego typu system mógłby zostać zastosowany jako pierwszy z mniejszymi modelami do napędzania samolotów z prędkością, przy której mogą pracować hipersoniczne silniki scramjet, pozwalając na bardzo szybkie loty hipersoniczne.
Prawdziwy megaprojekt
Oczywiście, aby osiągnąć ekstremalną prędkość, musiałby być absolutnie masywny i potężny, aby przenosić i przyspieszać setki lub tysiące ton ładunku, aby móc konkurować ze statkiem kosmicznym, potrzebny byłby orbitalny sterownik masowy.
Trasa startu będzie również musiała mieć setki, jeśli nie tysiące kilometrów długości, a najbardziej obiecującym obszarem kandydata będzie płaskowyż tybetański.
Jednakże sterowniki masowe nadal należą do najmniej ambitnych propozycji infrastruktury kosmicznej, ponieważ ograniczają ją głównie dostępne fundusze i umiejętności zaprojektowania jej w oparciu o znaną technologię.
Kosmiczna winda
Innym znanym sposobem przenoszenia rzeczy w górę i w dół przy możliwie najniższym koszcie energii jest użycie przeciwwagi, na przykład w windach. W ten sposób jedyną zużywaną energią jest podnoszenie ciężaru ładunku i nie ma potrzeby stosowania ekstremalnej prędkości.
Na tym właśnie polega idea windy kosmicznej, w której do przenoszenia masy z Ziemi w górę i w dół wykorzystuje się linę o długości dziesiątek tysięcy kilometrów. Teoretycznie dzięki takiemu systemowi dotarcie na orbitę mogłoby być jeszcze tańsze niż obecnie kosztuje przelot samolotem.

Źródło: ISEC
Kluczowym ograniczeniem nie jest tu popyt rynkowy czy dostępny kapitał (choć to też się liczy), ale technologia. Tak wyjątkowo długi kabel wymagałby ultralekkiego materiału o wytrzymałości na rozciąganie znacznie przewyższającej zwykłe materiały, takie jak stal czy tytan.
To może się zmienić, ponieważ supermateriały, takie jak grafen, wydają się być w stanie spełnić wymagania techniczne – jest to rodzaj materiału 2D, który szczegółowo omówiliśmy w naszym artykule „Materiały 2D, takie jak grafen, otwierają nowe granice w naukach o materiałach".
Wymagałoby to jednak masowej produkcji wysokiej jakości kryształu grafenu, czego dotychczas nie udało się osiągnąć. Przy obecnej cenie grafenu byłby on absurdalnie drogi.
Byłaby to jednak idealna infrastruktura do trwałej obecności człowieka w przestrzeni kosmicznej, przemysłu orbitalnego i handlu międzyplanetarnego, o wydajności 30,000 XNUMX ton rocznie na orbitę geosynchroniczną, co odpowiada dziesiątkom startów statków kosmicznych każdego dnia.
Więcej informacji na temat tej koncepcji można znaleźć w godzinnym filmie z witryny Międzynarodowe konsorcjum dotyczące wind kosmicznych:

Megastruktura orbitalna
Jeśli kiedykolwiek uda nam się zbudować windę kosmiczną lub stworzyć na Księżycu zakłady produkcyjne na dużą skalę przy użyciu materiału z asteroid, moglibyśmy sobie wyobrazić jeszcze wspanialszą infrastrukturę.
Przykładowo pierścień orbitalny to pomysł na zbudowanie konstrukcji okrążającej całą Ziemię.

Źródło: Izaak Artur
Taki system utrzymywałby się na orbicie dzięki sile odśrodkowej kompensującej grawitację Ziemi. Zapewniałby siedliska w kosmosie, stacje konserwacyjne, stanowiska startowe dla misji w głęboki kosmos, punkty kotwiczenia dla generatorów energii (panele słoneczne), a nawet potencjalnie łagodzenie zmian klimatu za pomocą osłon przeciwsłonecznych.
Jednak taka koncepcja jest na tyle ambitna z technologicznego i infrastrukturalnego punktu widzenia, że prawdopodobnie nigdy nie zostanie zrealizowana, dopóki najpierw nie zostaną zbudowane przynajmniej sterowniki masowe i winda kosmiczna.
Stacje wydobywcze i procesory
Pomysł wydobywania surowców z asteroid i przetwarzania rudy w kosmosie jest znacznie bardziej przystępny i realistyczny.
Wiele asteroid jest bardzo bogatych w metale; W rzeczywistości, pas asteroid w naszym Układzie Słonecznym zawiera około 8% planetoid bogatych w metale (typu M).. Biorąc pod uwagę cały pas asteroid ważący 2.4 tryliona ton, to dużo metalu.

Źródło: ESA – Dwa obszary, w których znajduje się większość asteroid w Układzie Słonecznym: pas asteroid pomiędzy Marsem a Jowiszem oraz trojany, dwie grupy asteroid poruszających się przed i podążających za Jowiszem na jego orbicie wokół Słońca.
Na Ziemi kopiemy złoto lub platynę na głębokość 2–4 km. Ale tylko jedna asteroida, 16 Psyche, może to być 200-kilometrowy kawałek metalu czekający na wydobycie za wartość (przy obecnych cenach) 10-700 dolarów kwintylion.
Istnieją zatem 2 rodzaje wydobycia kosmicznego, które mogą być bardzo opłacalne:
- Rzadkie materiały, takie jak złoto i platyna, mają zostać wysłane z powrotem na Ziemię.
- Podstawowe materiały, które można wykorzystać na orbicie do budowy statków kosmicznych, kosmicznych hoteli itp., bez konieczności ponoszenia wygórowanych kosztów wydobycia tych materiałów z Ziemi.
Najprawdopodobniej przedsięwzięcie związane z wydobyciem asteroid będzie zarabiać na obu przypadkach, przechwytując i sprowadzając w pobliże Ziemi asteroidy z minerałami o wysokiej wartości. Oraz wykorzystanie odpadów wydobywczych, wykonanych z żelaza węglowego, niklu itp. do budowy stacji kosmicznych, baz księżycowych, rakiet itp.
Kolejną zaletą jest to, że po umieszczeniu sprzętu wydobywczego w kosmosie może on wydobywać asteroidy w środowisku nieważkim. Może to spowodować wydobycie w kosmosie łatwiej niż na Ziemi, gdzie przemieszczanie tysięcy ton skał jest czynnością energochłonną i ryzykowną.
Kolektory słoneczne
Innym proponowanym przemysłem kosmicznym, który mógłby stać się siłą napędową gospodarki kosmicznej, jest energia słoneczna. Na prawej orbicie Słońce świeci 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i ze znacznie większą intensywnością ze względu na brak atmosfery pochłaniającej światło.
Systemy takie mogłyby być zarówno powodem do budowy infrastruktury kosmicznej (obniżenie kosztów satelitów energetycznych), jak i czynnikiem umożliwiającym dalszy postęp (np. zasilanie stacji rafineryjnych wydobywających asteroidy).

Źródło: Przestrzeń słoneczna
(Badamy ten pomysł bardziej szczegółowo w naszym artykule „Kosmiczne rozwiązania energetyczne zapewniające nieskończoną ilość czystej energii").
Śmigła żaglowe laserowe
Aby wydostać się z Ziemi, potrzebne są rakiety lub zaawansowana infrastruktura. Jednak do poruszania się w kosmosie, gdy znajdujemy się daleko od studni grawitacyjnej, potrzeba jedynie niewielkiej ilości energii. Tak małej, że samo światło może zapewnić wystarczającą moc.
Na tym właśnie opiera się fizyka koncepcji żagla słonecznego. Nie jest to spekulacyjna koncepcja science-fiction, ale prawdziwa technologia, która jest już testowana przez NASA.

Taki żagiel mógłby być napędzany promieniami słonecznymi, ale mógłby być również napędzany laserem. Zatem potencjalnie zamiast spalać paliwo, podróże międzyplanetarne mogłyby być zasilane przez lasery z orbity lub na Księżycu, które z kolei byłyby zasilane przez lokalne satelity zasilane energią słoneczną.
Bazy i kolonie poza światem
Omawiając infrastrukturę, większość skupi się na „efektownych” projektach stanowiących wyzwanie technologiczne, takich jak windy kosmiczne.
W kosmosie będzie jednak potrzebna inna infrastruktura, zwłaszcza jeśli będziemy budować stałe osady, począwszy od baz z bazami noclegowymi dla naukowców i turystów, po prężnie rozwijające się miasta na Marsie.
Obejmuje to farmy kopułowe, hydroponiczną i akwaponiczną produkcję żywności w pomieszczeniach, telekomunikację, wyrzutnie, stacje produkcji i tankowania paliwa itp., A także przyziemne, ale równie istotne elektrownie, linie energetyczne, szpitale, drogi, wodociągi itp.
Przenośnik / cykler Aldrin
Bazy czy kolonie na Księżycu będą „łatwe” do zaopatrywania prosto z Ziemi. Przyjazd i wyjazd personelu lub turystów będzie odbywał się w ramach krótkiej podróży, która zajmie maksymalnie kilka dni.
Jednak wyjazd do bardziej odległych miejsc, takich jak Mars, będzie wymagał podróży, która prawdopodobnie zajmie w najlepszym razie prawie rok lub tygodnie. Nie dotyczy to surowców i sprzętu, gdyż komplikuje to jedynie niewielką logistykę.
Jest to znacznie bardziej problematyczne dla pasażerów. Przestrzeń poza magnetosferą Ziemi jest narażona na silne promieniowanie. W przypadku trudnej do przewidzenia burzy słonecznej pasażerowie udający się na Marsa mogą zostać narażeni na jeszcze większe promieniowanie. Tak więc, poza początkowymi odważnymi poszukiwaczami przygód i pierwszym krokiem na Marsie, regularne podróże pasażerskie będą wymagały bardzo ciężkiego i osłoniętego statku.
A może z pewną produkcją żywności na pokładzie i intensywnym recyklingiem wody, aby ograniczyć ilość zapasów, które należy transportować (szerzej temat zaopatrzenia w żywność w kosmosie omawialiśmy w naszym artykule „Kosmiczna żywność – jak nakarmimy kolejną falę pionierów ludzkości?").
Można to zrobić w klasycznej rakiecie. Będzie to jednak strata paliwa, konieczność każdorazowego przyspieszania i zwalniania całej tarczy, urządzeń podtrzymujących życie i zapasów żywności.
Zamiast tego Aldrin Cycler (zaproponowany przez Buzza Aldrina, drugiego człowieka na Księżycu) lub Cyklista marsjański mogłaby stale krążyć po orbicie, dlatego regularnie pojawia się w pobliżu Ziemi i Marsa.

Źródło: Ethana MacDonalda
W ten sposób można zbudować stałą stację kosmiczną, dzięki której ludzie będą mogli podróżować na Marsa i z powrotem. Miałby silną ochronę przed promieniowaniem i produkcję żywności, a także wygodniejsze i przestronne pokoje oraz obiekty sportowe, które utrzymywałyby ludzi w formie pomimo braku grawitacji.

Źródło: Buzz Aldrin
Cylinder O'Neila i kolonie asteroid
Jeśli mowa o siedliskach kosmicznych, rozważano bardziej ambitne koncepcje niż pit-stop/hotel w drodze na Marsa, taki jak Aldrin Cycler. Taki jest plan, który realizuje Jeff Bezos, zakładający, że „bilion ludzi żyje na gigantycznych stacjach kosmicznych, znanych również jako cylindry O'Neila”.
Są to gigantyczne cylindry, których obrót wytworzyłby wewnątrz sztuczną grawitację, wystarczająco dużą, aby pomieścić setki tysięcy lub miliony mieszkańców.

Źródło: Niebieskie pochodzenie
Mogą być one wykorzystane albo do stworzenia idealnych warunków życia, albo do wyparcia ciężkiego i zanieczyszczającego środowiska z ekosystemów Ziemi.
Taka infrastruktura zapewniłaby zasadniczo nieograniczoną przestrzeń życiową niezliczonej liczbie ludzi w całym Układzie Słonecznym. Można by go nawet wykorzystać do kolonizacji innych gwiazd, ponieważ są to w zasadzie samowystarczalne mikroplanety.
Jednak taka infrastruktura prawdopodobnie pojawia się jeszcze później w harmonogramie kolonizacji kosmosu niż pierścienie orbitalne, ponieważ wymagałaby rocznej zdolności produkcyjnej w przestrzeni kosmicznej wynoszącej biliony ton, a także tranzytu tam i z powrotem na Ziemię niemal bez kosztów.
Kula Dysona
Na samym końcu spektrum spekulacyjnej infrastruktury kosmicznej, Sfera Dysona, czyli rój Dysona.
Pomysł ten, zaproponowany po raz pierwszy przez Freemana Dysona, polega na wykorzystaniu wszystkich dostępnych skał i metali w Układzie Słonecznym i zbudowaniu roju habitatów kosmicznych większych nawet od cylindrów O'Neila, potencjalnie o powierzchni równej powierzchni Ziemi, aby przechwycić jak najwięcej energii emitowanej przez Słońce.

Źródło: Wikipedia
Uważa się to również za swego rodzaju „koniec gry” dla każdej cywilizacji kosmicznej. Trudno wyobrazić sobie bardziej zaawansowane technologicznie rozwiązanie niż dosłowne rozmontowywanie planet w celu optymalizacji wykorzystania ich materii i energii słonecznej.
Jest to „sygnatura technologiczna” intensywnie badana przez astronomów w celu znalezienia oznak potencjalnych pozaziemskich cywilizacji technologicznych.
Jest to oczywiście temat bardzo kontrowersyjny, ale wygląda na to, że już 60 gwiazd mogłoby dorównać temu profilowi. Jest to nadal przedmiotem gorącej debaty wśród astronomów, ponieważ możliwe jest po prostu odkrycie nowego typu gwiazd. Niemniej jednak jest to intrygujące dla osób zainteresowanych eksploracją kosmosu i otwiera zupełnie nową perspektywę na to, jak daleko mogłaby zajść ludzkość, sięgając do gwiazd.
Możesz także znaleźć o wiele piękniejsze grafiki koncepcyjne i miniatury dotyczące kolonizacji kosmosu i infrastruktury, o których rozmawialiśmy tutaj w Spacehabs.
Inwestycje w infrastrukturę kosmiczną
Kosmos to branża o ugruntowanej pozycji, która przeżywa odrodzenie i gwałtowny rozwój dzięki rakietom wielokrotnego użytku. O tym, jak stworzy to całe możliwości, pisaliśmy w naszym artykule „Rakiety wielokrotnego użytku, które stworzą wiele nowych rynków poprzez drastyczne obniżenie kosztów".
Obecny rynek kosmiczny wart jest 443 miliardy dolarów. Nawet zignorowanie bardziej spekulacyjnych (ale potencjalnie bardzo lukratywnych) pomysłów, takich jak wydobywanie asteroid, turystyka kosmiczna i loty hipersoniczne, może zwiększyć przychody o kolejne 350 miliardów dolarów, do czego można dodać prognoza Internetu satelitarnego o wartości 17 miliardów dolarów, a także zastosowania wojskowe i dotowane bazy księżycowe, projekty naukowe itp.
Możesz inwestować w spółki związane z przestrzenią kosmiczną za pośrednictwem wielu brokerów, a na tej stronie znajdziesz nasze rekomendacje dla najlepszych brokerów w USA, Kanada, Australia, UK, jak i wiele innych krajów.
Jeśli nie jesteś zainteresowany wybieraniem konkretnych firm związanych z przestrzenią kosmiczną, możesz również przyjrzeć się funduszom ETF, np ETF zajmujący się eksploracją i innowacjami kosmosu ARK (ARKX) or VanEck Space Innovators UCITS ETF (JEDI) wykorzystać rozwój całego sektora kosmicznego.
Firmy zajmujące się infrastrukturą kosmiczną
1. Laboratorium rakietowe
(RKLB )
Rocket Lab to jeden z najpoważniejszych konkurentów na rynku rakiet wielokrotnego użytku. Firma początkowo skupiała się na małych rakietach z systemem startowym Electron (ładowność 320 kg), który stopniowo przekształca się w rakieta częściowo wielokrotnego użytku. Do tej pory Electron rozmieścił 177 satelitów podczas 44 startów.
Później Rocket Lab rozważa stworzenie średniej wielkości rakiety wielokrotnego użytku, Neutron, porównywalnej z Flaconem 9 (8,000 kg do LEO w trybie pełnego ponownego użycia, 1,500 kg do Marsa lub Wenus). Neutron będzie napędzany silnikiem rakietowym spalającym metan (jak Starship), co wydaje się stać trendem w przypadku rakiet nowej generacji.
Firma wyróżnia się w pełni zintegrowanym pionowo procesem produkcji satelitów, co pozwala na optymalizację kosztów i szybkości projektowania. Zaowocowało to wieloma kontraktami z NASA i rządem USA, w tym kontrakt na satelity wojskowe o wartości 515 mln dolarów. i cywilny kontrakt o wartości 143 milionów dolarów dla Globalstar.
Rocket Lab jest także głównym producentem panele słoneczne do satelitów po przejęciu SolAero Technologies w 2022 r, z ponad 1000 satelitami zasilanymi przez te panele i wyprodukowanymi łącznie ogniwami słonecznymi o mocy 4 MW.

Źródło: Rocket Lab
Na razie jego system uruchamiania jest zależny od zewnętrznych dostawców, ale serię strategicznych przejęć powinno to zmienić, odtwarzając w systemie startowym integrację pionową osiągniętą już w projektowaniu i produkcji satelitów.
Firma rozważa również możliwość generowania powtarzalnych przychodów przez konstelację telekomunikacyjną LEO. Bierze także udział w badaniach m.in produkcja w przestrzeni kosmicznej z Varda Space Industries oraz inspekcja śmieci orbitalnych.
Podczas gdy SpaceX dysponował talentem biznesowym Elona Muska, aby opracować swoją technologię od podstaw, Rocket Lab wykorzystał połączenie prac badawczo-rozwojowych i przejęć, aby zintegrować pionowo wymaganą technologię. To podejście okazało się bardzo skuteczne w produkcji satelitów i obecnie firma dąży do powtórzenia tej strategii w przypadku rakiet wielokrotnego użytku.
Biorąc pod uwagę istniejące przepływy pieniężne z produkcji satelitów i sukcesy Electron, Rocket Lab jest dobrym kandydatem do dogonienia SpaceX, przynajmniej do czasu zbudowania masowych sterowników i innej infrastruktury w ciągu kilku dekad.
2. Virgin Galactic
(SPCE )
Firma została założona przez Richarda Bransona i koncentruje się na turystyce kosmicznej.
Bilety kosztują od 250,000 450,000 do XNUMX XNUMX dolarów, a lista oczekujących jest długa.. Pierwsi klienci wydają się być zachwyceni swoim doświadczeniem:
„Zawsze wiedziałem, że to będzie najbardziej niezwykłe doświadczenie w moim życiu. Zawsze to wiedziałem. I ludzie mi to mówili. Ale kiedy to się dzieje… i jest to na innym poziomie niż to, czego się spodziewałeś… wtedy bardzo trudno to wytłumaczyć”.
„To był najlepszy dzień w moim życiu, najbardziej sensacyjny dzień w moim życiu. I nie można trafić lepiej. Przerosło to moje najśmielsze marzenia.”
Virgin Galactic pracuje nad poprawą ekonomiki swojej jednostki, wprowadzając nowy system startowy „Delta”, który może przewozić 6 pasażerów zamiast 4 i wykonywać 8 lotów miesięcznie zamiast tylko jednego.
Łącznie te dwa ulepszone wskaźniki powinny zwiększyć przychody na jednostkę 2-krotnie, przy czasie zwrotu inwestycji krótszym niż 12 miesięcy w przypadku każdego wahadłowca Delta. Lot próbny Delta spodziewany jest w połowie 6 roku.

Źródło: Virgin Galactic
rynki byli zaniepokojeni, gdy ogłoszono, że Branson nie będzie dalej inwestował w Virgin Galactic. Zwłaszcza po zwolnieniu 185 pracowników i przerwie lotów kosmicznych w 2024 r., aby poczekać na przylot wahadłowca Delta i zmniejszyć prędkość spalania gotówki.
Mimo to przewiduje się, że Virgin Galactic będzie miała wystarczającą ilość gotówki, aby działać do 2025 lub 2026 roku. Jeśli więc rozwój systemu lotów Delta przebiegnie pomyślnie (ryzykowna propozycja w branży lotniczej), firma powinna być w stanie skupić się na ponownym uruchomieniu i zwiększeniu środków pieniężnych przepływu, z systemem, który jest rentowny w przeliczeniu na jednostkę. I doprowadź firmę do dodatniego przepływu środków pieniężnych w 2026 r.

Źródło: Virgin Galactic
(Należy zaznaczyć, że Virgin Galactic różni się od Virgin Orbit. Virgin Orbit ogłosiła upadłość w kwietniu 2023 r. i świadczyła usługi wystrzeliwania małych satelitów, m.in. Rocket Lab przejmuje zakład firmy w Long Beach, aktywa produkcyjne i narzędziowe).
Niedawne bankructwo Virgin Orbit i zdystansowanie się od Virgin Galactic przez założyciela Richarda Bransona zaszkodziło wizerunkowi firmy w oczach inwestorów, czego efektem był gwałtowny spadek ceny akcji w latach 2023 i 2024.
Zalecana jest ostrożność w odniesieniu do samego zapasu.
Jednocześnie zadowolenie poprzednich klientów, jasny plan rentownego projektu (wahadłowce Delta) i długa lista oczekujących potencjalnych klientów wskazują, że firma może być nadal rentowna nawet bez pozyskiwania dodatkowych środków.
O ile wkrótce będzie mógł polecieć wahadłowcem klasy Delta. Dotychczas, fabryka, w której ma powstać Delta, jest już ukończona, a budowa powinna rozpocząć się w I kwartale 1 roku.
Wiele będzie zależeć od powodzenia prac projektowych, produkcji i obsługi wahadłowca Delta oraz od osiągnięcia tego przed końcem 2025 roku.
W takim przypadku znacznie niższa wycena stworzyłaby dla inwestorów szansę na zdobycie akcji spółki z dyskontem.











